Witam, witam ... dawno mnie nie było. Przepraszam wszystkich, którzy się denerwowali brakiem wieści od Eris. Już nadrabiam.
Otóż wypis 26 lutego jest nadal aktualny, Eris minęła już swój szpitalny półmetek i zmierza powoli do opuszczenia tego przybytku. Niestety jeśli chodzi o mdłości to nadal je ma, ma też ostatnio trochę problemów z jedzeniem i generalnie na sporo potraw nie może już patrzeć (min. zapiekaną mortadelę i szynkę konserwową). Zaczyna jej też doskwierać mało doprawione jedzenie, bo wiadomo w domu to człowiek sobie inaczej gotuje i potrawy mają całkiem inny wymiar/smak/wygląd. Ale trzyma się dzielnie, czasem wyskoczy do bufetu na jakąś bardziej zjadliwą zupę, czasem rodzina przemyci jej jakieś kotleciki czy nawet swojską pizzę. Ogólnie samopoczucie ma słabsze niż wcześniej bo spada cały czas na wadze mimo, że je i nawet już lekarz jej zwraca uwagę, że ma więcej nie chudnąć. Jest też słaba po tak dużej już dawce naświetlań. Miała odwiedzić rodzinę w weekend ale nie zdecydowała się bo słabo się czuje no i mdłości jej nie odstępują na krok.
Ale co najważniejsze zniesiono już zakaz odwiedzin, więc można ją odwiedzać z czego rodzina korzysta i podnosi na duchu. Na komisji w ZUS-ie była i załatwiła swoje sprawy finansowe. Natomiast co do legalnego "urywania" się ze szpitalnego pobytu to wraz z dwiema innymi pacjentkami urwała się pewnego dnia na wycieczkę po Sopocie.
PS. Wyszywanie w ramach zabijania nudy idzie jej nieźle, właśnie dostałam MMS-a z jednym takim cudeńkiem ale nie będę zdradzała bo to będzie prawdopodobnie prezent :)
POLLY